kwiaty niewinności - tekst

KWIATY NIEWINNOŚCI Dlaczego to, co tak ważne, jest równocześnie tak banalne? Dlaczego jak malujemy kwiaty, to skazujemy się na miano tandeto twórców, dekoracyjnych i powierzchownych „przetwarzaczy” rzeczywistości? Dlaczego nie mamy innego, tak uniwersalnego symbolu piękna? Dlaczego więc, gdy patrzymy na rosnące kwiaty w makroskali, np. całe góry tulipanów czy gardenii, odczuwamy wzruszenie i radość? Dlaczego więc, gdy hodujemy kwiaty w doniczce, na kawałku waty, doświadczamy zdrady, poczucia sztuczności, a nawet zbrodni przeciwko naturze? Dlaczego to, co jest niewinne, w innym kontekście jest obciążone piętnem złego smaku, tandety, małostkowości czy schematu. Dlaczego to, co nas zachwyca w naturze, jest pieczęcią na naszym grobie, jest radością solenizanta, jest białą różą lub białą lilią na nowej drodze życia, nabiera kolorów w inicjacjach wydarzeń rodzinnych i społecznych. radość – kondolencja; smutek usychania – siła kiełkowania; głębia koloru – kicz koloru; dynamika kształtu – banał kształtu; niewinność wzrastania – winność kuszenia. Żywe kwiaty, suszone kwiaty, zwiędłe kwiaty, obcięte kwiaty, sztuczne kwiaty, plastikowe kwiaty – winne i niewinne kwiaty. Jaka siła i destrukcja jest ukryta w istnieniu rośliny? Nie kwiat, lecz owoc jest wartością rośliny układa mi się w zapamiętanej z dzieciństwa rymowance. Gdy chcesz poznać człowieka, patrz na jego czyny. Co kryje się w płatkach kwiatu? Zapach, kontrast, kolor, intencja, pokusa, symbol życia, symbol śmierci… A w malarstwie? Dekoracja, rama, naiwność – czy może być coś bardziej banalnego niż malowanie kwiatów? Tajemnica – uwięzienie w sidłach przewrotności naszych ludzkich skojarzeń. raj – kicz – relaks – powaga – szacunek – patriotyzm – uwielbienie – miłość - gorycz Gdzie leży granica niewinności kwiatu i człowieka? Gdzie jest ten krok, oddech, dotyk, zapach, linia, plama – brakujący element, który ujarzmi nasze autodestrukcje? Kwiaty z jedwabiu, kwiaty z bibułki, kwiaty ze szkła, kwiaty na sukience, kwiaty na pościeli, kwiaty we włosach, kwiaty wykute w kamieniu, kwiaty abstrakcyjne, kwiaty bezkształtne, kwiaty na cmentarnym śmietniku, dzieci kwiaty, ludzie kwiaty. Chwila – przemijanie kwiatu. Euforia, krótka kariera, w najlepszym razie zasuszony bukiet, który wyrzucamy ze wstrętem, gdy zbierze się na nim kurz. Kopce kwiatów na grobie, na miejscu wypadku, użyte w innym celu, niż zachwycać zapachem i kształtem. Wciągnięte w aferę, płacz, żałobę. Ubrudzone krwią, błotem, ścięte, martwe. Lukrowane kwiaty, dzikie, piękne kwiaty, żyjące w szczelinie betonowej nawierzchni. Oczekujemy od nich pełnienia różnych funkcji, odgrywania ról. Personifikujemy je: niech się cieszą, płaczą, gratulują, degustują kiczem i plastikiem, tańczą z suknią, śpią z pościelą, pachną we flakonie, smakują w sałatce. Dlaczego chcę zatrzymać ich niewinność, by nie wchodzić w relacje nakazujące im brnąć w jakiś scenariusz? Po prostu na nie patrzeć, po prostu się nimi zachwycać, po prostu obcować z nimi w przestrzeni malarskiej. Obcować z nimi w kontekście tajemnicy nieśmiertelności. Towarzyszyć im w ich niewinności, nie wykorzystując swojej władzy nad nimi. Wejść w relację Małego Księcia i róży. Pozwolić sobie na pominięcie swojej własnej artystycznej niemocy przekazania tej idei. Idei zawartej w kwiatach. Tajemnicy, która przemyka pomiędzy naszymi skojarzeniami.